| Wyścig marzeń Czy możemy komuś zaufać? Czy czasem nie jest czasem tak, że boimy się opowiadać komuś o naszych pragnieniach głównie z tego powodu, że boimy się, by nasi znajomi, czy rodzina, nawet nieświadomie, nie spełnili naszych marzeń wcześniej. Czy to nie jest tak, że boimy się przegrać. Bo jeśli tak jest rzeczywiście to poniekąd jest to żałosne. To bardzo boli, jak ktoś kto ma jakieś zupełnie inne marzenia nagle spełnia u siebie to nasze marzenie nawet nie zauważając, jak bardzo my byśmy chcieli coś takiego móc mieć/zrobić. Tylko czy to działa w dwie strony. Czy istnieją może takie osoby, które są na coś takiego odporne? Bo teraz zadaję sobie pytanie czy to nie jest czasem tak, że każdy z nas jest trochę egoistą. Jeśli ktoś inny ma coś lepszego, to my też takie coś chcemy. Czy tak samo jest z marzeniami? Ciężko stwierdzić. Bo jak to jest, że często przejmujemy marzenia naszych najbliższych. Ktoś opowiada o czymś a nagle uświadamiam sobie, że tak, to jest właśnie to czego pragnę również ja. Być może to swego rodzaju wyścig na marzenia. Kto pierwszy je zrealizuje. Tylko jeśli rzeczywiście tak jest, to jest to żałosne. Czy całe nasze życie musi być jednym wielkim wyścigiem? I jeśli tak, to kto dobiega do mety jako pierwszy? Czy ktokolwiek w ogóle dobiega do mety? Zdawać by się mogło, że to naturalna kolej rzeczy, bo przecież tak było zawsze. Od wieków nasz gatunek musi się ścigać. Nagrodą mogło być przeżycie. Nagrody pocieszenia niestety nie przewiduje się. I wtedy ludzie wymyślili sobie zaświaty, taką nagrodę pocieszenia dla tych słabszych. Nawet jeśli komuś się nie udało, to zawsze było można powiedzieć, że on jednak wygrał. Ha! Mnie tu już nie ma, ja się nie muszę użerać z tym wszystkim na tym beznadziejnym padole. Ja sobie siedzę na Polach Elizejskich/w niebie/w Walhalla itd. a Wy męczcie się dalej. I kto tu teraz jest cieniasem? Ale skoro podstawowy wyścig przestał mieć znaczenie, to trzeba było sobie wymyślić coś nowego. Jakiś nowy wyścig. Czy to wyścig zbrojeń czy po prostu wyścig. Coś będzie zawsze, ale wyścig marzeń? Kto ma lepsze, kto ma fajniejsze i kto je szybciej spełni. kalafiorek 2009-01-08 00:19:29 skomentuj (0) |
| "Powrót" Joseph Conrad Dzisiaj taki ciekawy fragment opowiadania Josepha Conrada. To chyba moje ulubione jego dzieło, świetne studium cierpienia, lęku i bólu. Smutne, ale prawdziwe. "Są w życiu zdarzenia, zetknięcia się, błyski, które zdają się brutalnie zamykać całą przeszłość. Następuje wstrząśnięcie i łoskot jakby furty zatrzaśniętej za człowiekiem zdradziecką ręką losu. Idź i szukaj sobie innego raju, głupiś czy też mędrzec. Chwila niemego przerażenia, i wędrówkę trzeba rozpoczynać na nowo - mozolne wymigiwanie się faktom, gorączkowe gromadzenie złudzeń, uprawę w pocie czoła gleby pod nowy zbiór kłamstw, aby tylko podtrzymać życie, uczynić je znośnym, upiększyć tak, aby można było przekazać następnemu pokoleniu ślepych wędrowców nietkniętą czarowną legendę o bezdusznym kraju, o ziemi obiecanej, całej w kwiatach i szczęśliwości..." kalafiorek 2008-10-26 22:54:05 skomentuj (0) |
| Notka przypomnieniowa Piszę ją tylko dlatego, że daje się, iż w przeciwnym wypadku moga mi bloga skasować :D A tego byśmy nie chcieli ;) kalafiorek 2008-10-23 00:31:42 skomentuj (0) |
| Piąty poziom przywództwa Brzmi prawie jak ostatni krąg piekieł? Blisko! Piaty poziom przywództwa opatrzony został w podręczniku do toz-u osobliwym komentarzem: "Uwaga: ten poziom jest zarezerwowany dla ludzi kształtujących innych i organizację. Nie wielu to osiąga, a ci którym to się udało są większi niż samo życie" Pisowania oryginalna - pure joy. What more is to be said... Nothing I guess - teoria organizacji i zarządzania - may day, may day, ***---*** :D kalafiorek 2008-02-06 00:44:09 skomentuj (0) |
| Damn it! Chciałam napisać jakąś notkę, ale jakoś ogólnie nie mam weny... Ale głupio jakoś to tak zostawić. Po pierwsze, nie ma co ukrywać, jestem zła... Z wielu powodów. Pewnie poniekąd przyczynia się do tego sesjam zbliżająca się wielkimi krokami. Sama nie wiem, kiedy ona przyszła... Pojawiła się znikąd i pewnie tak samo szybko odejdzie pozostawiając mnie na pastwę sesji poprawkowej. Inną potencjalną przyczyną może być tzw. syndrom trzech lat. Wtajemniczeni wiedzą o co chodzi a niewtajemniczeni maja pozostać niewtajemniczeni, więc nie będę niczego objaśniać. Sa pewnie jeszcze inne powody, ale to nie czas ani miejsce coby o nich pisać. Po drugie... No w sumie nie ma kompletnie pomysłu na to co może być drugie, ale coś czuję, że gdyby cos się pod tym numerkiem znalazło, to niebyłoby ani miłe ani pogodne, więc sobie odpuszczę. Podsumowując: na podsumowanie tez niczego nie napiszę, bo głupio tak jakoś podsumowywac jeden punkt. kalafiorek 2008-01-20 20:23:36 skomentuj (0) |
| el kalafiorro tak właśnie siedzę sobie w Samorządzi i mam dwie godziny okienka... Sama nie wiem co mam robić z czasem. W zadasadzie mogłabym podjechać do domu, ale samochodu nie mam, bo ojciec rodziciel mnie go pozbawił :D A potem co? 4 godziny historii administracji... i pozostaje tylko nadzieja, że uda się przygotować referat na temat administracji norweskiej z okresu konstytucji eidsvollskiej z 1814 roku :D Wiem, jestem zdrowo walnięta, ale tak to już była po TOiZie :D TOiZ też zabawny był. Kobieta zaczyna opowiadać o wyborach jednoargumentowych czy czymś równie absurdalnym. No i mówi coś w stylu "no bo załóżmy, że ktoś szuka sobie życiowego partnera... no i co... jakby brał pod uwagę tylko jeden argument, to wybierałby tego życiowego partnera na podstawie tego jak tańczy" chwila ciszy... I wtedy Klaudia do Aliny.. "Dobrze tańczysz?" :D Potem wychodzimy już po ćwiczeniach i w szatni się ubieramy już. Klaudia zakłada plecak turystyczny, taki duży... I tu pada boski dialog: -po co Ci ten plecak? -jadę do domu -kiedy? -jutro ... No proszę, niech mi ktoś teraz powie, że na tym wydziale nie studiuje się fajnie ;] kalafiorek 2007-10-18 14:04:00 skomentuj (0) |
| Wiosna? No właśnie... Pisząc ostanią notkę zupełnie zapomniałam... Teraz po wieczornym spacerku z psiskiem przypomniałam sobie ;] Wiosna nadchodzi nieuchronnie (po drodze jeszcze tylko jesień i zima) :D Ludzie z budowy d mnie śpiewają, próbuja mnie zaprosic do siebie i sie przedstawają a nieznajomi na spacerze mówiąc o randce dla psów tak a propos próbują mnie zaprosic na kawę :D Zabawnie ;] Wiosna? kalafiorek 2007-10-02 22:25:55 skomentuj (0) |
| Dzień świra - prawie jak :) W sumie to w moim przypadku codziennie jest taki dzień. Może nie w wersji filmowej, ale świry i świrowanie (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) są zdecydowanie stałymi elementami mojego życia. Doszłam do wniosku, że jakoś tak ostatnio mi dyndało. Oczywiście chodzi mi tylko o szkołe :P w efekcie zawalone trzy egzaminy w jednej sesji. Nie jestem przyzwyczajona do tego, żeby sie uczyć :D Tak, tak. jakoś nigdy nie było mi to specjalnie potrzebne a tu nagle się człowiek budzi z przysłowiową reką w przysłowiowym nocniku ;] Na szczęście mnie tę przysłowiową ręke z tego przysłowiowego nocnika udalo wyciągnąć. Dzięki temu powzięłam mocne postanowienie poprawy (Jak co roku). Sezon zimowy uważam za otwarty... Let the bloodbath begin (as some wld say) :D kalafiorek 2007-10-02 19:29:38 skomentuj (0) |
|
|
||||
![]() |
![]() |
![]() |
||
![]() |
![]() |
![]() |
||
|
|
||||
![]() |
||||
|
|
||||